
|  |
 |
Jak postrzegasz ludzi?
Stephen Covey użył w swojej książce bardzo sugestywnego
odniesienia. Budowanie zaufania z innymi osobami porównuje do tworzenia i utrzymywania konta finansowego w
banku. Tak jak z finansowego konta korzystamy w zależności od sytuacji życiowych - tak z "bankowego konta
emocji" w związkach czerpiemy kwoty zaufania bacząc, aby tego konta nie oczyścić do zera. Im więcej wkładów
zgromadzimy na nim - tym bezpieczniejszy związek.
Rzecz w tym, że sukces w stosunkach z innymi ludźmi jest możliwy wtedy, jeśli
jesteśmy zdolni osiągnąć sukces w pracy nad sobą. Jeśli potrafimy być niezależni, możemy układać związki we
wspólnym działaniu. Wspólnym działaniu z innymi niezależnymi osobami. To właśnie możemy nazwać
współzależnością, która jest wyższą szkołą jazdy i prowadzi do niewiarygodnych wyników.
Czy można mieć zaufanie do kogoś, kto sam sobie nie wierzy? Czy nam można
ufać, jeśli nie jesteśmy spójni wewnętrznie i nie potrafimy dotrzymywać obietnic danych sobie?
W związkach, tak jak w przypadku sukcesywnego powiększenia konta finansowego,
potrzeba cierpliwości i wytrwałości, aby kolejnymi czynami, postawami, okazywaniem szczerych uczuć
powiększać konto emocjonalne. Jest kilka takich ważnych wkładów.
Przede wszystkim trzeba zrozumieć drugiego człowieka. Czy to jest
współmałżonek, dziecko, rodzic, przyjaciel, wspólnik, kolega, szef, pracownik, ktokolwiek, z kim coś nas
łączy - musimy postarać się odkryć, jaki jest, czym od nas się różni i dlaczego. Przecież my sami chcemy być
rozumiani przez innych i nie czujemy się komfortowo, jeśli tak nie jest. A więc - złota zasada:
Postępujemy z innymi tak, jak chcielibyśmy, aby postępowali z nami.
Drugim ważnym wkładem jest okazywanie uprzejmości w najdrobniejszych, nawet
błahych sprawach. Codzienne pamiętanie o grzeczności w stosunku do najbliższych. Te zaczarowane trzy słowa:
proszę, dziękuję, przepraszam i wszystkie ich pochodne. One, ciągle używane, stwarzają cuda. Nie wierzycie?
Spróbujcie przez tydzień! Drobne, miłe rzeczy, ciągle powtarzane, są potęgą. Pamiętajmy: wszyscy jesteśmy
spragnieni szacunku.
Trzeci rodzaj wkładów to dotrzymywanie obietnic i zobowiązań. Możemy być godni
zaufania tym bardziej, im mocniej inni wiedzą, że można na nas polegać. Jeżeli nigdy nikogo nie zawiedliśmy
niedotrzymanym słowem, to nasza pozycja w związkach jest mocna. A co się stanie, jeśli ktoś na nas liczy, a
my niestety zapomnieliśmy o tym? Ten ktoś zaufa komuś innemu.
Kolejny ważny element to jasność oczekiwań. Jest niezmiernie istotną rzeczą
wiedzieć, co ktoś od nas oczekuje. Często wydaje nam się, że oczekiwania nasze co do innych osób mamy
wypisane na czole i że inne osoby swobodnie ten napis sobie odczytają. Jeżeli tych oczekiwań jednak nie
spełniają, my skłonni jesteśmy uznać to za krnąbrność. Cóż więc należy zrobić? Pytać. Pytać często innych:
Jakie są twoje oczekiwania? Czego po mnie się spodziewasz? Co chciałbyś, żebym zrobił? Również starać się
jasno, bez niedomówień i niejasności deklarować swoje zamiary. Niedomówienia najczęściej mają ścisły związek
z niemówieniem prawdy, uciekaniem się do ukrywania czegoś lub nawet z kłamstwem. Wszystko to razem jest po
prostu brakiem uczciwości, a to musi prowadzić do niszczenia związków. Każde kłamstwo czy zatajenie
wcześniej czy później musi wyjść na jaw, z tej prostej przyczyny, że nikt nie jest w stanie wciąż pamiętać,
kto zna prawdę, a kto nie; komu można powiedzieć, a komu nie. Im więcej czasu upływa, tym sprawa bardziej
się komplikuje. Im więcej kłamstw, tym trudniej jest je zapamiętać itd. Zasada prawdomówności, jasności
przekazu i oczekiwań to potężny depozyt na "bankowym koncie emocji".
Popularnie zwane plotkowaniem obgadywanie osób trzecich pod ich nieobecność
jest tak popularne i tak ludzkie, że w zasadzie trudno jest sobie wyobrazić rozmowę dwu osób, żeby nie
mówiły o kimś trzecim i to najczęściej w sposób krytyczny. Jest to, zdawałoby się, takie naturalne. Jednak
zadajmy sobie pytanie. Czy można liczyć na lojalność kogoś, kto mówi do mnie o czyichś wadach poza jego
plecami? Czy nie należy przypuszczać, że równie dobrze ta sama osoba może mówić z kimś innym o moich wadach
za moimi plecami? Jedynym wyjściem, żeby w związkach międzyludzkich nie uszczuplać z tego powodu wkładów na
"bankowym koncie emocji", jest nie mówić z nikim o nieobecnych w sposób negatywny.
Każdy z nas popełnia błędy, każdy z nas niesłusznie może ocenić sytuację,
każdy z nas może przyczynić się nawet nieumyślnie do sprawienia komuś przykrości. Wtedy nasza pozycja w
związkach słabnie. Miłość, przyjaźń czy koleżeńskie stosunki stają się zagrożone. Jaki jest wtedy ratunek
dla tego związku? Tylko jeden. Szczere przeproszenie i przyznanie się do błędu. To wymaga siły charakteru.
Wiemy, jak trudno nakłonić się do tego, zwłaszcza że wydaje nam się wtedy, że okazujemy słabość, a to grozi
naszemu osobistemu bezpieczeństwu. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Jeśli przeprosiny są odebrane jako
szczere, bo są takimi w istocie - wartość depozytu na naszym koncie emocji wzrasta niepomiernie.
Najbardziej twórcze efekty wynikające ze współpracy niezależnych jednostek
mają miejsce wtedy, gdy stosunki międzyludzkie nacechowane są bezwarunkowością wzajemnego adorowania.
Jednostki niedojrzałe, zależne od otoczenia, będą zawsze traktować związki w układach "coś za coś". Będę cię
kochał, jeżeli ty... Możesz być moim przyjacielem, bo byłeś dla mnie... Mamusia będzie cię kochać, jak zjesz
ładnie obiadek. To jest warunkowanie uczuć, które rzadko bywają trwałe z założenia.
Zdrowe relacje między ludźmi zachodzą wtedy, kiedy dokonujemy depozytów
bezwarunkowych. Zakładamy, że z każdym człowiekiem da się wybudować przyjaźń. Jeżeli nam się to nie uda, to
znaczy, że nie znaleźliśmy sposobu lub popełniliśmy błędy. Zakładamy, że gdy stosujemy w życiu podstawowe
prawo miłości - zachęcamy innych do wcielania w życie najważniejszych praw życiowych. Pomagamy innym
osiągnąć poczucie bezpieczeństwa, własnej wartości. Pomagamy uaktywnić współpracę, samodyscyplinę, spójność
wewnętrzną i wiele innych indywidualnych możliwości.
Jeśli jesteśmy w stanie zaakceptować takie bezwarunkowe podejście do bliźnich,
możemy teraz poznać kolejne trzy nawyki. Nawyki współzależności prowadzące do publicznego sukcesu. O
pierwszym z nich w kolejnym odcinku.
Tymczasem zastanówmy się nad rodzajami wkładów do Coveyowskiego "bankowego
konta emocji" w stosunkach z naszymi bliskimi, z naszymi przyjaciółmi, z naszymi znajomymi. Taka jest moja
propozycja. Jak postrzegasz ludzi? Co myślisz szukając odpowiedzi na to pytanie? Jestem ciekawy. Jeżeli nie
chcesz dzielić się z nami swoim zdaniem, to też jest w porządku. Sprecyzuj jednak odpowiedź dla siebie.
Jeśli odpowiesz sobie, będziesz zdumiony, jak wszystko dokoła ciebie zacznie się zmieniać!
JeŻy
|
| KOMUNIKATY |
Zapraszamy do odwiedzenia pozostałych serwisów w portalu linia.pl
Twoja linia.pl
|
|
|
Polecamy strony: Wystąpienia publiczne, kartki świąteczne, drukarnia poligrafia, kalendarze, executive search, implanty warszawa, przeprowadzki Warszawa
Polecamy katalogi: Wibe, Profit, Prosty, Pogodny, Powietrzny, DobreMiejsce
Polecamy serwisy: Linia, Foto, Kobiety, Medycyna
|
|
|
|
Powrót na górę
|
|
© 2001 Usługi Komputerowe s.c. & Eliza Książczak
Wszystkie prawa zastrzeżone | All rights reserved
|
|
|